Książka dla ludzi zboczonych !!
Jak zostałam hotką
Nie sprzedaję bajki. Opowiadam, ile naprawdę kosztowała.
„Przez lata inni sprzedawali fantazję. Ja opowiadam, ile naprawdę kosztowała.”


Okładka mówi jedno. Rachunek mówi drugie.
Seks, pieniądze, popularność i internet są na pierwszym planie. Pod spodem jest historia o zaufaniu, granicach, kontroli, tożsamości i o tym, kto ma prawo mówić twoim głosem.

Patrycja
Kowalska
Mam na imię Patrycja. Podobno mam dwadzieścia siedem lat.
Byłam dziewczyną z Głuszycy, która chciała być zauważona. Weszłam też w świat wyborów Miss — choć na początku mówiłam po prostu „nie”. Ostatecznie stanęłam na scenie i wygrałam. Korona przez chwilę wyglądała jak dowód, że wreszcie jestem kimś, kogo warto zauważyć.
Potem zostałam „hotką” — internetową wersją siebie, którą ludzie oglądali, oceniali, pożądali i interpretowali, często nie wiedząc o mnie właściwie nic.
Lubię mówić wprost. Czasem za bardzo. Mam dystans do siebie, jeszcze większy do internetu i coraz mniejszą cierpliwość do ludzi, którzy próbują opowiadać cudzą historię za jej właściciela.
Napisałam „Jak zostałam hotką”, bo przez lata inni mogli patrzeć. Tym razem to ja decyduję, co zobaczą.
Jedna książka.
Zupełnie różne reakcje.
Nie chowamy słabych ocen. Średnia liczy się automatycznie z wszystkich opublikowanych opinii.
Jak powinno się pisać książki z seksem w tle ?Właśnie tak jak zrobiła to autorka jak zostałam hotką! Książka zaskakuje głębia - i zawstydza dużo bardziej znane koleżanki po fachu. Weel done
Nie ma cycków, więc 1/10.
No dobra, 2/10, bo trzeba podnieść za cycki na okładce.
Kupiłam tę książkę z ciekawości. Po wstępie pomyślałam, że może być fajna. Po kolejnych piętnastu minutach byłam przekonana, że autorka napisała historię płytką, w dodatku operując językiem ubogim nawet jak na najniższe współczesne standardy.
Szybko zaczęła mnie też irytować liczba powtórzeń. Pomyślałam: ubogi zasób słów. Tyle że jednocześnie czytało się to nadzwyczaj lekko. Zupełnie jakby wszystko, co przed chwilą uznałam za wadę, wcale mi nie przeszkadzało. A przecież powinno.
Z każdym kolejnym rozdziałem zaczęłam widzieć więcej sensu w tym, co wcześniej sensu nie miało. Nagle jedno słowo potrafiło zbudować więcej emocji niż w większości polskiej prozy całe zdanie.
I wtedy zrozumiałam, że to wszystko, co dotychczas dostałam, to cholera jasna zasadzka autorki. Zasadzka, którą zaczęła budować już tytułem i okładką.
We wstępie mówi wprost, dla kogo ta książka jest, dla kogo nie jest i czego właściwie mamy się po niej spodziewać. Po kilku rozdziałach człowiek jest przekonany, że już wszystko rozumie. A tak naprawdę nie wie nic.
Pod płaszczykiem historii o dziewczynie z internetu, seksie, popularności i z pozoru prostym, momentami wręcz ubogim języku autorka napisała chyba najlepszą powieść psychologiczną, z jaką dane było mi ostatnio obcować.
To książka o tym, jak rutyna każdego dnia sprawia, że nie dostrzegamy momentu, w którym ludzie i świat wokół nas zaczynają się zmieniać. Jak coś powtarzanego dziesiątki razy przestaje zwracać naszą uwagę. Jak maniera, która początkowo irytuje, okazuje się nie manierą, tylko planem.
Jest w tym mnóstwo puszczanych do czytelnika oczek, autoironii i żartów, ale przede wszystkim pełna świadomość języka, którym autorka operuje.
Jako krytyk dałabym tej książce 6/10. Jako czytelniczka byłabym w stanie zgodzić się zarówno z kimś, kto nazwie ją wybitną, bardzo dobrą albo dobrą, jak i z kimś, kto powie, że jest średnia czy nawet do dupy. Każda z tych ocen może być prawdziwa. I z każdą jestem w stanie po części się zgodzić.
Tyle że po tej książce nie mam ochoty przez kilka dni czytać niczego więcej. Wiem też, że nie spojrzę już na swoją wnuczkę dokładnie tak samo jak przed tą lekturą. Na jej chłopaka prawdopodobnie też nie.
Ta książka jest przyjemna w czytaniu i nieprzyjemna po przeczytaniu. I chyba właśnie to jest jej największym sukcesem.
Dla mnie 9/10. Byłoby 10/10, ale jestem z Warszawy i po prostu nie mogę dać 10.
Kupiłam, żeby się pośmiać, a tu całkiem sensowna książka.
To 1/10 to chyba Blanka dała 😂
9/10. Człowiek liczył na cycki, a tu bez szału. Za to książka zrobiła mi z głową rzeczy, których mój psychoterapeuta nie potrafi. Kto mi teraz odda za lekarza?
Mąż zadowolony
Scena sylwetra to za dużo dla mnie
Żona mówi że zajebista - a że kupiona dla niej to polecam
Dla mnie scena z sylwestra to po prostu jakieś wynaturzenie społeczne o moim zdaniem byłaś zwyczajna kretynka która przez znajomości i dawanie dupy chciała być królewna, plus za to że umialas przyznać się do błędu i nawet dobrze że powstała ta książka to może być ostrzeżenie dla innych nie tylko dziewczyn że to co piękne na zewnątrz nie zawsze jest piękne w środku
Dobrze napisana książka 📕
Nie jest to porno na papierze mimo że seksu jest w niej sporo .
Raczej powieść psychologiczna z elementami erotyki i thrillera
Polecamy
Książka zaskakuje in + to wcale nie płytka lektura .
Przeczytałem. Zakładam że autorka chciała przekazać czytelnikowi(czytelniczce) sens na podstawie całej książki a nie jednego wydarzenia. Zapewne Pani Kowalska kierowała swój przekaz do gatunku homo sapiens. Jak widać w opiniach nie zawsze się udało. Jestem pozytywnie zaskoczony treścią zawarta w książce. Mam nadzieję że właściwie zrozumiałem informacje i otwieram oczy na rzeczy aby nie przeoczyć czegoś w swoim otoczeniu. Dziękuję za lekcję i SZCZEZE POLECAM
Mocna, odważna i bardzo wciągająca historia. Zaczyna się lekko, ale szybko robi się znacznie bardziej niepokojąco. Najlepsze jest to, że drobne szczegóły z początku później wracają i nabierają zupełnie nowego znaczenia.
To książka o zaufaniu, granicach, wstydzie i odzyskiwaniu kontroli nad własnym życiem. Końcówka zostaje w głowie na długo.
Doskonale opisany kawałek życia, do którego, z racji mojego wieku już nie mam dostępu. Obserwuję. Porównuję sytuacje sprzed 50 - 60 lat. Nie mieliśmy smartfonów i zamiast głaskania ekranu, dotykaliśmy siebie nawzajem. DO PATRYCJI: pisz, dziewczyno, pisz książki. Masz fantastyczny styl. Czytam też krótkie teksty na portalu "Z." Od wielu miesięcy podziwiam tę lekkość budowanych zdań.
Z ekranu do rąk.
Bez mockupów. Fizyczne egzemplarze, paczki i książka już w rękach czytelniczki.

Trzy różne powody.
Jedna historia.
01 · Nastolatki i młodzi dorośli
Ekran potrafi bardzo dobrze udawać cały świat.
Czytaj więcejZwiń+
02 · Rodzice nastolatków
Bo świat po drugiej stronie ekranu nie zawsze wygląda tak, jak myślicie.
Czytaj więcejZwiń+
03 · Dla tych, którzy myślą: mnie to nie dotyczy
Najbliżej potrafi być to, czego wcale nie uznajesz za zagrożenie.
Czytaj więcejZwiń+
Wybierz swoją wersję.
Wybierz wersję i przejdź od razu do zakupu. Każdy wariant prowadzi do produktu w sklepie, a po lekturze możesz wrócić tutaj i dodać opinię.
eBook
Czytasz od razu na telefonie, tablecie albo czytniku.
- Pełna książka w wersji cyfrowej
- Bez wysyłki
- Najniższa cena
Klasyczna Premium
Fizyczna książka w wersji premium.
- Książka drukowana
- Okładka premium
- Do czytania bez ekranu
Box Premium
Najpełniejsza wersja dla osób, które chcą więcej niż samą książkę.
- Wersja premium
- Zestaw kolekcjonerski
- Najbardziej rozbudowana opcja